poniedziałek, 15 lipca 2013

No. 2

-Good night, sleep tight, don't let the dead bite!! - wydarł się mój telefon o 6 rano. Jak sobie przypominam nie włączałam budzika. Telefon!! Odebrałam i....
-Halo?
-CHODŹ NA PIZZE!! - odezwały się na raz 3 głosy w słuchawce
-Pojebało was? Jestem już w Californii, więc jak mam przyjechać do Polski?
-Tak? W jakim miejscu? - zapytał Bartek, który zazwyczaj z Pawłem chodził za mną i Polą
-Elenaor Avenue 1086 - odpowiedziałam bez skrupułów 
-Okey, dzięki, przyjedziemy jak najszybciej!! - podziękował mi za coś, co było dowodem
-Co?! Czekajcie!! - rozłączyli się, oni byli jacyś nie... może żartowali, ale raczej nie ma szans. Dobra, już i tak bym nie zasnęła więc poszłam się umyć i ubrać. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę... tak, pustą lodówkę.
-Tsa, mądra jestem - burknęłam do siebie. Postanowiłam wyjść do sklepu, bo był taak blisko. Kupiłam jakiegoś rogala i kawę z automatu, bo sama sobie nie umiałam parzyć. Wróciłam do domu i rozłożyłam się na fotelu. Szybko zjadłam i zaczęłam się nudzić... nie znałam miasta, więc nie mogłam nigdzie wyjść. Wpadłam na pomysł wysłania listu... naprawdę jestem popierdolona, jak ja go mam wysłać?! No nic, weszłam na piętro i przeszłam do mojego pokoju, czyli byłego pokoju cioci. Otworzyłam szafę i zaczęłam wieszać koszulę i luźne bluzki, a resztę złożyłam i włożyłam do szuflady. Zostało jeszcze trochę miejsca na resztę, którą mieli przysłać moi rodzice. Spałam tylko 3 godziny... oh god!! Eee tam! Wzięłam jakąś książkę z komody i wyszłam na taras, a z tarasu na leżak koło basenu. Zaczęłam czytać, był to jakiś romans... ble, fuj!! Doczytałam się tylko do końca pierwszej strony i zatrzasnęłam ją. Ohyda!! Drzwi trzasnęły, nie od mojego domu tylko od domu Jorela
-Nie dzwoń do mnie, nie pisz SMS'ów i nie przyjeżdżaj! - wrzeszczała Vanessa
-Co ja takiego zrobiłem?! - zapytał J
-Jak myślisz? - stanęła przed samochodem z kluczykami w ręku
-Powiedziałem, że ta bluzka jest za kolorowa?
-Ech - westchnęła i weszła do samochodu uderzając go przy tym włosami i... pojechała w dal!! Jeah!!! Ten plastik jest wnerwiający i brzydki, zamiast się poprawiać niszczy. Dwie tony tapety na sobie. J-Dog się odwrócił i spojrzał na mnie, pomachałam mu, przeszedł przez furtkę do mnie
-Przepraszam za awanturę - powiedział siadając obok mnie
-Ehehehehe, no, niezłe ziółko z niej - powiedziałam śmiejąc się
-Wróci wieczorem, ewentualnie nie później niż po północy - Nie!! Czemu?! Buuu!! - co czytasz?
-"Młoda Pni, Piękna Pani" - przeczytałam tytuł - co to ma być?!
-No ja nie wiem, ty to czytasz.
-Mam do Ciebie prośbę , muszę wysłać list do mojego byłego szefa, a nie wiem gdzie jest poczta - przypomniałam sobie
-To ja mam Ci pokazać? Dobra...
-To poczekaj tylko chwilę - pobiegłam do domu po opowiadanie - możemy iść
-Pokaż - wyrwał mi list i zaczął czytać - gdzie ty pracowałaś?
-W gazecie... pisałam opowiadania, mniejsze tematy i robiłam zdjęcia - zaśmiał się, ja też, ale nie wiem z czego
-A masz coś innego? - Jezu!! Po co on mnie pyta o to?!
-Tak - weszłam na górę i wyciągnęłam z walizy ramkę z oprawionymi zdjęciami i wycinkami z gazet - moja mama się o mnie troszczy - stwierdziłam podając mu moje teksty, byłam debilką
-Co tu pisze? - zapytał
-Ach, już - przeczytałam mu teksty, które sama pisałam
-Nie szukasz pracy? -Że co?!
-Że co?! - zapytałam w głowie i na żywo
-Bo z tego, co tu piszesz to bardzo dobrze Ci idzie, masz 3 lata praktyki więc nadajesz się do "Hollywoodlan Magazine" - rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam dziękować i mówić, że jestem na tak - dobra, już skończ, bo się ludzie z ulicy zaczną gapić
-Tak w ogóle to kto jest moim drugim sąsiadem? - zapytałam, bo gdy szłam do sklepu nikogo nie widziałam.
-W naszym sektorze jest ponad połowa wolnych domów, więc nie masz drugiego sąsiada - już się o nic nie pytałam i wyszliśmy do miasta, na sam początek wysłaliśmy list, później weszliśmy do jakiegoś sklepu z dekoracjami i kupiłam jakieś świeczki, wazonik i zasłony, poszliśmy jeszcze do biura i już wiedziałam gdzie mam chodzić od poniedziałku do piątku i czasami w soboty. Gdy wróciliśmy zrobiła się 15 i zaprosiłam J-Dog'a na kawę. O matko!! J-Dog jest moim sąsiadem i siedzi w moim salonie!!! On czeka na... kawę?? Miałam jakiś automat, wrzuciłam do niego ziarna kawy, które zabrałam z Polski i podłożyłam jeden kubek, a później drugi. Jej!! Umiem zaparzyć kawę!!!! Zaniosłam ją do salonu i podałam Jorel'owi 
-To tak właściwie co ja mam robić? - zapytałam
-Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale nic. My tam tylko siedzimy i gramy w karty lub przeglądamy internet, jak znajdę jakiś temat to przydzielam go komuś, a że nie miałem do tej pory fotografa, to będziesz jeździła zawsze - wyjaśnił
-Spoko... jest jeszcze jeden problem, bo ja mam prawo jazdy, ale... -zaczęłam, ale mi przerwano
-Wiem, nie masz samochodu i....
-I czy bym mogła jeździć z tobą do pracy? - dokończyłam. W końcu coś za coś.
-Spoko, zawsze jeżdżę sam... - powiedział - może to uczcimy i zrobimy grilla? - zapytał, ale i tak wiedział, że nie mam odwrotu, bo nie mam ni innego
-Jasne - Jorel zadzwonił do wszystkich... poznam Daniela, Matta i Dylana!! Najlepszy dzień w życiu!!!! Rozstawiliśmy grill i gdy mieliśmy iść po piwo oraz jedzenie zadzwonił dzwonek do drzwi
-Tak? - zapytałam, a facet pokazał klatkę ze zwierzęciem - Sphinks!! - wrzasnęłam i wzięłam mojego psa. Oczywiście musiałam jeszcze zapłacić... Otworzyłam klatkę i wypuściłam zwierzę.
-Przywitaj się z Jorelem - pokazałam mu J-Dog'a. Pies wziął rozpęd i skoczył na mojego idola. Zaczął go lizać po twarzy, o dziwo nie spadł na ziemię.
-Dobra, zostaw mnie ty potworze - odsuwał się od psa J. Zapięłam mu smycz i wyszliśmy do sklepu obok. J-Dog wszedł do środka, a ja czekałam ze zwierzęciem na dworze. Wrócił z 3 wielkimi, pełnymi siatami oraz dał mi jedną z nich. Zaczęliśmy rozpalać grilla, ale szybko wysłał mnie do kuchni na przygotowanie sałatki. Pożyczyłam od "sąsiada" nóż i tackę do krojenia oraz miskę, bo w moim domu nie było nic. Zakryłam do stołu i czekałam na moich idoli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz