Jeśli są ludzie, którzy myślą, że nie mam życia, mają racje ;-;
Na sam początek przyszedł Jorel i ludzie, którzy mnie już znali z poprzedniej imprezy... no, może mnie kojarzyli z tego tekstu. Na szczęście nie przynosili wódki, a raczej tak mi się zdawało, bo pod koniec dwaj kolesie dali mi 2 skrzynki z lodem i alkoholem, sam J też przyniósł piwo w skrzynce z lodem. Dzień był upalny. Jorel zapodał jakiś kawałek, a ja poszłam szybko się przebrać w krótkie spodenki i luźny podkoszulek. Pod mój dom przyszedł Dylan i jego paczka, wraz z tym wysokim. Pobiegłam im otworzyć.
-Hej, hej, użyczysz nam wanny? - na powitanie zapytał się Funny
-Proszę - powiedziałam niepewnie, ale oni tylko wsypali tam lud i włożyli piwo. Wyszłam na taras i zauważyłam, że ludzie interesują się moim basenem z żółtą cieczą... nikt nie lubi ciepłego piwa. Pobiegłam szybko do sklepu, kupiłam 5 worków lodu. Nie mogłam unieść wszystkich więc postanowiłam się co chwilę wracać. Pod moim domem stał już Kurlzz
-Witaj szopko, mógłbyś zabrać swoich kolegów i iść po 4 worki lodu? - poczochrałam go we włosu
-Jasne, jasne - poszedł do sklepu i przyniósł mi to o co go prosiłam. Zabrałam jakieś skrzynki z garażu i włożyłam do nich wcześniej kupione piwo, oraz zasypałam lodem. Zmarnowałam na to 2 worki, a resztę wsypałam do basenu. Przyznam, że o tym wcześniej nie pomyślałam. Kolejny był Johnny, później Charlie, a na końcu Danny, no cóż, Danny nie zabrał prawie nikogo, ale co tam. W moim domu było wszędzie piwo...
-O Matko!! - wrzasnęłam przewracając się o coś, co leżało na ziemi. Podniosłam się lekko i spojrzałam co to było... no tak, butelki, pełno PUSTYCH butelek.
-Choć Usia!! Patrz co znaleźliśmy w twoim garażu!!! - porwał mnie George. Wbiegł ze mną na piętro i pokazał 3 kartony, obok nich stał Jordon - masz jakieś pisak? - pomyślałam chwilę i poszłam do mojej sypialni po czarny marker i pastele, których strasznie dawno nie używałam. Chłopacy mi je zabrali i zaczeli ozdabiać te, które uważali za swoje. Na kartonie Johnny'ego było napisane "S. S. 3 Tears" i pokolorował dół na granatowo, górę na bało, a pomiędzy tymi strefami był czerwony pasek. Charlie zrobił coś w stylu czerwonego Porsche, a gdy skończyli dali mi kredki i pisaki
-Czas na twoją twórczość, wyraź siebie - zażartował Jordon. Zabrałam farbę w spray'u ze swojego pokoju (tak, lubię kombinować, malować, rysować, szkicować i tworzyć) i wszystko zrobiłam na czarno. Napisałam białą farbą na bokach "Undead Army" i z przodu coś w stylu ściekającej krwi. Ne czekałam długo, bo wszystko szybko wyschło i chłopacy pokazali o co im chodziło, wyszliśmy przez okno na "garaż" i wkroczyliśmy do naszych "Karton-mobili", jak je nazwał Jordon i zjechaliśmy. Na samym końcu dachówki spadliśmy na trawę. Miałam cały obolały tyłek, ale nic. Przypomniałam o swoich rzeczach, zabrałam się z ogrodu i poszłam schować wszystkie cudeńka. Zamknęłam je w garderobie na klucz, a klucz schowałam do kieszeni. Wyszłam się bawić, ale J mnie pociągnął mnie do siebie i kazał wejść na barana. Skoro chciał...
-Skoro stół jest zajęty piwem zrobimy to tak!!! - wrzasnął do ludzi, w tej chwili Charlie wyłączył muzykę, a Danny wszedł na plecy Dylan'a.
-Ponad połowa z was była na imprezie... - chyba Danny zapomniał kiedy ona była, więc ktoś z tłumu wrzasnął "Przed wczoraj!!!" - no właśnie, więc teraz do naszej rodziny chcemy przyjąć Usię...
-Ja mam na imię...
-Dobra, dobra!!! - chciałam przerwać Danielowi, ale Jorel mi przerwał przy czym zaczął mną potrząsać - skoro ona też była na tamtej imprezie postanowiliśmy wymyślić coś innego!! - jak to?! Nie wiedziałam o co chodzi!
-Nie będziesz pić z beczki!! - zaśmiał się Jordon. Jorel zdjął mnie ze swoich pleców i kazał wyciągnąć wszystko z kieszeni. Posłusznie zrobiłam to, ale nie znając mojej głupoty... ZROBIŁAM TO!!! Zabrali mnie nad basen
-Musisz wskoczyć do basenu i jak najdłużej wytrzymać na jego dnie - oznajmił George, a ja zrobiłam krok w tył, tsa, że ja go zrobiłam. Od razu mnie wepchnęli, a ja szybko nabrałam oddech i schowałam się na dnie, miałam zamknięte oczy, bo bałam się ich otworzyć. Było mi zimno, a lud dało się złapać w rękę. Po jakimś czasie już ne miałam czym oddychać i wypłynęłam
-Dobra rozgrzewka - zaśmiał się Matt, a reszta mnie wyciągnęła. Posadzili mnie na krześle i KAZALI pić alkohol, wręcz go we mnie wlewali, a ja go tylko połykałam. Gdy zaczęłam tracić przytomność Nieumarli zaczęli mną potrząsać więc się szybko obudziłam. Cała zalana padłam na kolana, jakoś tam się trzymałam
-Czy chcesz być jedną z Nieumarłych dziewczyn? Będziesz szanować swoją maskę i do końca życia pozostaniesz Undead Army? - zapytał z powagą George
-Tak - wybąkałam, bo jeszcze kręciło mi się w głowie
-Przyjmiesz oto tą maskę, jako twoją nową twarz? - zadał kolejne pytanie i pokazał mi maskę. Co?! Tą maskę sama zaprojektowałam, miałam ją pośród swoich szkiców w pokoju.
-Zapomniałem ci powiedzieć, że podebrałem trochę twoich rysunków, które miałaś na biurku... te ze mną i Wiktorią też - chciałam sobie przypomnieć, jakie rysowałam ich rysunki i w tej chwili sobie przypomniałam. Zrobiłam Poker Face i zaczęłam przyglądać się zrealizowanemu mojemu projektowi. Gdybym miała ją założoną na twarzy od prawej miała bym całą połowę czerwoną i ściekającą jak krew, a od lewej całą białą.
-Tak - powiedziałam bardziej trzeźwo
-Więc wręczamy ci twoją maskę i ogłaszamy, że jesteś jedną z Nieumarłych - ludzie zaczęli klaskać i wrzeszczeć, a na moją twarz założono maskę, chwile później ją mi ściągnięto, bym mogła napić się piwa z lejka.
-Twoim przydomkiem będzie Usia...
-Bądźcie bardziej kreatywni!! - udało mi się im przerwać
-Akurat nie wiemy co ci pasuję...
-Dla ciebie odpowiednikiem jest Defeast - zaśmiał się J
-Hahaha, bardzo śmieszne - zmarszczyłam brwi
-Drunkard!!!! Tsa.. fajne - zaproponował George
-Na to mogę pozwolić... - będę się nazywać Pijak, może być...
-Więc oznaczamy cię przydomkiem Drunkard - dostałam wreszcie ten lejek do ust i zaczęłam łykać piwo. Impreza zaczęła się na nowo, a ja poszłam się przebrać. Zeszłam na dół, a na moim trawniku już stał Deuce
-O, kochana sąsiadeczka idzie, czemu to mnie nie zaproszono na imprezę? - zapytał się mnie, stanęłam przed nim bardzo blisko, mógł poczuć ode mnie zapach piwa i o to chodziło. Szybko do mnie przyłączyli się Nieumarli.
-Niby po co mam cię zapraszać, skoro oskarżasz mnie o włam do ciebie?! - szybki atak
-Naprawdę to nie ty? No cóż... ty i ta twoja armia - wskazał na HU, a we mnie się aż zagotowało. Po prostu był debilem. Jorel odciągnął mnie do tyłu i dał Matthew'owi, by mnie przytrzymał. Zaczęli się z nim kłócić, a ja już nie wytrzymałam, wyrwałam się i popchnęłam go do basenu. Niestety ma te cholernie długie ręce i złapał mnie za jeden nadgarstek, drugą wolną ręką złapałam kogoś, kogo miałam pod rękom i tak powstał taki mały łańcuszek. Do piwa wpadło 5 osób, Deuce, ja, Johnny, J-Dog i Funny Man.Gdy Aron puścił moją rękę odepchnęłam się w drugą stronę i złapałam najbliższą osobę, na pewno nie był to on. Osoba, której się złapałam wypłynęła, a ja razem z nią. Dopiero, gdy nabrałam powietrza i otworzyłam oczy zobaczyłam, że to był George
-Teraz się do mnie kleisz? - zaśmiał się, a ja się od niego odsunęłam, sama nie wiem czemu
-Innym słowem spierdalaj - skierowałam się do Aron'a. On się tylko zaśmiał, wyszedł z basenu i odszedł. Sama postanowiłam się przebrać i znowu zacząć szaleć.
Tak, tak, wiem, wiem, kolejne dzisiaj i krótsze, ale na prawdę postaram się jutro napisać coś dłuższego i lepszego, pozdrawiam wszystkich ;)
Jezu... Czytam to i zdycham ze śmiechu. xd
OdpowiedzUsuńTo zdychaj tak, jak ja zdychałam czytając twoje xd
Usuń