Szybko wstałam i popatrzyłam na zegarek
-O cholera - bąknęłam gdy zobaczyłam, że do pracy zostało mi kilkadziesiąt minut. Zabrałam szybko jakieś ubrania i pobiegłam do łazięki. Gdy byłam już gotowa chciałam zadzwonić do Scene'a
-Wiki!!! - wrzasnęłam, a ta po ponad pięcu minutach zeszła ubrana.
-Hej, Jordon, czekamy przed moim domem - zaśmiałam się do słuchawki i się rozłączyłam. Usiadłam z Wiktorią na chodniku tak, że Charls prawie w nas wjechał.
-Nasz kierowco, zawieź nas do pracy - po pewnym czasie Wiktoria zniknęła w drzwiach gabinetu dentysty. Ja podałam nazwe salonu tatuaży, a Jordon wykombinował jakąś uliczke ze skrutem. Tsa, samochód się w niej zaklinował
-To ja lecę - sapnęłam skacząc na tylne siedzenie. Kopnęłam w drzwi bagarznika, a ten się otworzyły. Wyskoczyłam po czym zmknęłam bagarznik i przebiegłam po dachu
-Ale Matrix... - sapnął Jordon prubując mnie naśladować. Nie wiem co z nim się stało, bo już pobiegłam sprintem. Zdąrzyłam na ostatnią chwilę. Koleś zaprowadził mnie na zaplecze, gdzie czekał już jego znajomu... Ośmio godzinny wykład i dwie godziny samego wykonania. Tatuażu nie robiłam na skurze, tylko na materiale skuro podobnym.
-Pochwała od szefa - zaśmiał się mój szef - tak w ogóle to jestem Eddy - miło pogadaliśmy i umówiliśmy się na jutro.
-Teraz brak kierowcy - bąknęłam o 22, gdy Eddy zniknął w swoim aucie. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Matt'a. Uznałam, że George i Klaudia są zajęci (na imprezie Oliwii czarodziejka Al rzuciła na nich zaklęcia), samochód Jordon'a nie ruszy, Daniel... Sama nie wiem co, a do Jorel'a nie zadzwonię.
-Hej, Wiktoria jest z tobą? - zapytał parkując przed salonem
-Po co przyjaciółka ma iść ze mną do pracy? - zapytałam wsiadając na miejsce pasarzera
-Po nic - fuknął, a przez resztę drogi siedział cicho. W domu otworzyłam paczkę chipsów i włączyłam film.
-Boże, co za robota - do domu wparowała Wiktoria, było po pierwszej
-To o której ty kończysz? - wyrwało mi się
-Kiedy klijenci wyjdą - warknęła i rozłożyła się obok mnie.
-Smutno - prychnęłam i zaczęłam opowiadać o swojej pracy.
-Cholernie ci zazdroszcze - jeszcze bardziej posmutniała
-Ej, ja zaprojektuje ci tatuaż i sobie go zrobisz, poza tym muszę wykonać projekty - zaproponowałam szczeżąc się
-Dobra!! - jej mordka się uśmiechnęła - to szybciej!! - pospieszyła mnie jeszcze. Ja szybko pobiegłam po blok z kartkami i przybory. Narysowałam jej węża, którego zawsze chciała mieć na prawej ręce.
-Boże, jutro jadę go zrobić!! - pisnęła moja przyjaciółka i coś mi w głowie piknęło.
-Koniecznie musisz zabrać urlop - wrzasnęłam i pobiegłam na górę. Zadzwoniłam do Jordon'a
-Hej, stary, jutro impreza Wiki, zadzwoń do reszty i rozdziel zadania, ja idę do pracy - powiedziałam do słuchawki
-Spoko, powodzenia - bąknął zaspany
-Tak wcześnie, a ty śpisz? - prychnęłam
-Nie wierz mi, ale przeczytałem książkę - ziewnął
-To śpij, bo będziesz kupował alkohol - zaśmiałam się
-Narobiłaś mi smaki - sapnął i rozłączył się. Zeszłam do Wiki i zabrałam się za reszte. Narysowałam prawy profil czaszki, ale nie do końca, bo było widać też przód. Czaszka leżała na stercie róż, które pokolorowałam na czerwono. Pod koniec pocieniowałam i podziwiałam. Byłam z tego zadowolona, ale nie miałam siły zrobić więcej. Poszłam się wykompać, a gdy zeszłam na dół moja przyjaciółka już spała. Wyłączyłam telewizor i poszłam do swojego pokoju. Ukryłam się pod kołdrą z laptopem. Postanowiłam pogadać z Pindą, moją znajomą... Tsa, trzy bite godziny gadałyśmy o narkotykach i skutkach ich zażycia
-Kiedyś zażyjemy jakieś narkotyki - zaśmiała się
-Tsa, ale ja już kończe, bo o piątej normalny człowiek śpi
-Tylko ty nie jesteś normalna - zaśmiała się
-To też racja - dodałam i rozłączyłam się
To jest ostatni rozdział przed szkołą, kolejny będzie w sobote lub niedziele. Pozdrawiam Wike i... W sumie to nikogo innego... Może czytelników ;_________;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz