Z Jorel'em wysiadłam przed moim domem, o dziwo on znowu chciał spać u mnie
-Co ty? - prychnęłam, gdy ten rozłożył się na kanapie
-U ciebie jest wygodniej - zaśmiał się i włączył telewizor
-Czy ty się właśnie udomawiasz?! - wrzasnęłam siadając na fotelu
-Nie.. ja nigdy! Tylko odpoczywam po koncercie!! - zapomniałam! Miał przyjść w moich (za małych) rurkach i różowej bluzce (nie wiem skąd ją mam).
-Nie myśl, że ci odpuściłam - bąknęłam pokazując mu język
-Ja przecież tak nie myślę, jeszcze jedziemy w trasę... - uśmiechnął się złowieszczo. Przemilczałam to.
-To co chcesz robić? - zapytałam po dłuższej chwili
-A zrobisz teraz wszystko co zaproponuję? - cholernie coś pomieszałam
-Idź mi, obejrzę sobie film - fuknęłam i zrzuciłam go z kanapy, oraz włożyłam płytę z jakimś filmem do DVD. Usiadłam na miejscu, gdzie przed chwilą leżał J, a on usiadł obok mnie.
-Co. To. Jest? - zapytał w pierwszej minucie Polskiego filmu.
-Jak chcesz to ty coś przynieś - warknęłam, a on zniknął. Postanowiłam nakarmić Sphinx'a.
-Piesku! Gdzie jesteś?! - zaczęłam go wołać i chodzić po domu. Pewnie się czegoś przestraszył i schował pod łóżkiem. Weszłam do mojej sypialni. Zawołałam go jeszcze kilka razy, a on wyszedł. Był przestraszony, więc zabrałam go na dół. Podałam mu karmę, wodę, a gdy wszystko zjadł usiadłam z nim na kolanach.
-Już jestem - zadeklarował Jorel i puścił jakiś film. Cały czas drapałam mojego za uchem i tak zasnęłam.
Obudziłam się przytulona do Sphinx'a. Obok mnie spał Jorel... znowu, ale tym razem ja się obudziłam pierwsza. Było pięć przed trzynastą. Poszłam nasypać karmy mojemu psu. Wykąpałam się i ubrałam w jeansy, czarną bluzkę ze złotym motylkiem i moje ukochane, turkusowe trampki. Włosy splątałam w kitkę oraz zeszłam na dół. Jorel cały czas spał, a mój pies lizał go po twarzy. Postanowiłam go jakoś przestraszyć. Założyłam maskę i wzięłam nóż z kuchni. Ukucnęłam nad nim i zaczęłam nożem muskać jego twarz nie zostawiając śladu. Potrząsnęłam nim, a ten się obudził
-O cholera!! - wrzasnął i odepchnął mnie na do tyłu tak, że się uderzyłam o stół. Zaczęłam się śmiać jak świr - czy ty masz coś nie hallo z główką?! - warknął
-Sam mówiłeś, że jesteśmy nieśmiertelni - prychnęłam, wstałam i otrzepałam się z kurzu. Zdjęłam maskę i odłożyłam nóż, a Jorel odebrał od kogoś telefon.
-Urządzają imprezę dla Oliwi, mamy rozstawić głośniki - oznajmił
-Ja mam tylko trzy - podniosłam ręce do góry. On zaczął się śmiać
-Spokojnie, ja mam dużo w garażu - rozejrzał się dookoła - to dalej, bierz je, za godzinę jedziemy - uśmiechnął się i poszedł do siebie. Ze swojego pokoju zabrałam 3 nie za duże, ale i nie małe głośniki, oraz kable do nich. Wyszłam przed dom i zamknęłam w nim mojego psa. Podeszłam pod dom J-Dog'a i odłożyłam głośniki na podłogę. Z garażu wyszedł Jorel, który taszczył głośnik dwa razy taki jak mój.
-Twoje odstawimy na półki - zaśmiał się - a teraz mi pomóż - wzięłam długi pęk kabli z jego garażu i odstawiłam obok głośnika, podobnie zrobiłam tak z głośnikami
-Ty je wsadzasz do samochodu - zaśmiałam się i wsiadłam do samochodu. Po kilkudziesięciu minutach wyruszyliśmy. Zatrzymaliśmy się przed domem Klaci
-Czemu tu? - zapytałam
-Bo tak ustaliła Klatka - prychnął i wyszedł, zresztą, ja też. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Czekałam chwilę, aż otworzyła mi strasznie czerwona Klaudia
-Klaudia? Gdzie Klacikowa? - zapytałam wchodząc do środka, zobaczyłam także mojego brata, który tak samo był czerwony.
-Yhyhyhy.. hej - bąknął
-My tu rozstawić głośniki przyszliśmy - do domu wpadł Jorel
-To... rozstawiajcie - bąknęła Klaudia, a my cofnęliśmy się po głośniki. Wzięłam swoje i rozstawiłam w salonie na szafce, w korytarzu u góry na parapecie i w sypialni na komodzie. Resztę rozstawili Jorel i George, a ja gadałam z Klaudią, specjalnie się schowałyśmy, by nas nie usłyszeli
-I... jak tam George? - uśmiechnęłam się
-Matko, jest przystojniejszy niż myślałam - westchnęła robiąc buraczka
-Och, postaram się was złączyć w jeden związek - zaśmiałam się, a ona popatrzyła na mnie z ukosa
-Opanuj się - warknęła
-Usia, gdzie ty włożyłaś te kable - wrzasnął J
-Ty rób to, co robiłaś z George'm, a ja połączę wszystko - podeszłam do samochodu i z bagażnika wyciągnęłam pęk kabli
-Tutaj geniusze - warknęłam. J odplątał je i zaczął łączyć. Po godzinie wszystko "działało". Odpaliłam piosenkę Undead, a dźwięk wydobył się z jednego głośnika.
-Tsa, ja już to zrobię - bąknęłam i zaczęłam łączyć wszystko po swojemu. Okazało się, że żaden kabel nie był podłączony do odpowiedniego głośnika. Wszystko zakończyliśmy tuż przed przyjściem reszty. Klacia rozmawiała o czymś resztą, czyli Klaudią, Danielem, Jordon'em, Matt'em i George'm.
-ŻE KTO?! - wrzasnęła Klaudia, a ja popatrzyłam na nią i Klacikową.
-Ale, że... - bąknęłam kończąc majstrować przy głośniku, chciałam dokończyć, ale przerwał mi dzwonek.
-Otworzę! - wrzasnęła Klatka i pobiegła do drzwi. Johnny podłożył jej nogę w czego wypadku padła na krzesło, z którym spadła na ziemię. Oczywiście nie obeszło się bez wyśmiania. Gdy w końcu otworzyła z nią przywitało się cała grupa osób.
-Kto zaprosił tyle osób? - zapytała odwracając się w naszą stronę
-No każdy po troszku... I się uzbierało - wyjaśnił Daniel
-80 osób, tak? - fuknęła Klacikowa, a ludzie weszli do jej domu. Włączyłam muzykę i wszyscy zaczęli szaleć.
-LUDZIE!! Upychać się do środka i do ogtódka za domem! Dylan i Oliwia idą, mam coś do powiedzenia! - wrzasnął Klacik. Nie wiedziałam co robić, aż Jorel złapał mnie za rękę i wpadłam na Jake'a
-Przepraszam stary, Jorel'owi coś odbija - fuknęłam, a on pomógł mi wstać.
-Dobra, nic się nie stało - uśmiechnął się
-Więc tak! Nikt o niczym nie wie! Gdyby ktoś pytał, to... To jest zwykła impreza z okazji przyjazdu Klaudii!! Co do Oliwi to możecie jej trochę po dogryzać. A zadaniem głównym jest upić ją i przyjąć do rodziny Nieumarłych!! - dodała Klatka z pleców Jordon'a. Wszyscy coś ryknęliśmy i zabawa zaczęła się znowu. Jake chwycił mnie za nadgarstki i zaczął się kręcić
-Puść mnie, zaraz zwymiotuję!! - ryczałam
-Serio?! - śmiał się
-Tak! - dodałam próbując się wyrwać
-To proszę - puścił mnie, a ja poleciałam robiąc mega wślizg i o mało się nie przewracając. Obok mnie stały Klaudia i Klaudia, które zaczęły się śmiać
-Co? Nie znacie się na nowoczesnym chodzeniu! A tak właściwie, to co robicie? - udawałam oburzoną, ale od razu zaczęłam się śmiać. To było trochę... nie po mojemu.
-Taa... chodźcie... upijamy ich - bąknęła Klaudia wskazując palcem na Oliwię i Dylana... IMPREZA OLIWI!! We trójkę podeszłyśmy do nich i zaczęłyśmy się śmiać.
-Oliwia, proszę, masz piwo - otworzyłam jedno i jej je podałam, zrobiłam podobnie Dylan'owi
-Pijcie za moje zdrowie - podała drugie piwo Klaudia
-Mój dom, moje zasady! - zaśmiała się Klatka dając im po 3 kolejce
Tak, wiem, krótki i mało się dzieje, ale jeszcze postaram się dzisiaj napisać ;___;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz