Johnny stał na samym szczycie dachu z Klaudią, byli tylko w bieliźnie, albo raczej aż patrząc na innych. Zaparkowałam w wolnym miejscu i wyszłam z samochodu. Jorel miał coś spóźniony zapłon, ale też wyszedł. Podał mi jakąś wódkę i kazał ją dać Scene'owi. Weszłam do jego domu... największy chaos świata!! Ale jakoś znalazłam Jordon'a i wręczyłam mu alkohol mówiąc:
-Najlepszego, ale nie wypij wszystkiego od razu
-Spoko - bąknął i otworzył oraz wziął kilka łyków trunku. Czułam się obco, jedyna trzeźwa. Wzięłam piwo... niestety było zamknięte, a ja nie miałam otwieracza. Czas wykorzystać rant stołu! Pierwsze piwo poszło szybko, ale i nudno, bo siedziałam pod płotem.
-Ooo, tu jesteś!! - zawołał Matt niosąc mi piwo
-Koleś, który niesie mi alkohol jest moim przyjacielem - prychnęłam odbierając mu piwo
-A widziałaś Wiktorię? - zapytał
-Yyy... w sumie, to już 2 dzień jej nieobecności - wyznałam
-Zadzwoń do niej - przekonywał mnie Kurlzz
-Spoko... - wybrałam jej numer i chwile czekałam
-Hallo? - odezwała się po chwili
-Hej ziomek, jak tam towarzystwo Umarłych? Bo my tu mamy niezłą imprezę na której cie nie ma!! Są tu wszyscy Nieumarli... wszyscy bez Klatki i alkohol i panienki... - nie wiem co te "panienki" miały pomóc, ale na to nie patrzmy.
-Towarzystwo u mnie wspaniałe, tylko ja i mój chłopak..
-Że co?! Jaki chłopak?!?! - wrzasnęłam, a Mattuś zrobił zmartwioną minę
-Tak, Ed
-Łat?! Mój szef?!?! - znowu wrzasnęłam
-No co? Ma 31 lat, 10 lat więcej...
-A Charlie dzisiaj kończy 28 - warknęłam
-Serio? To już jedziemy - zaśmiała się i rozłączyła
-Przyjedzie tu ze swoim chłopakiem - bąknęłam do Matta
-Kim?!... Ale skoro tak, to... bo... no ja się w takiej lasce zakochałem, ale ona jest zajęta i... no sam nie wiem - burknął Matty siadając na trawie
-Huhu, ja sprawię, że cię zapragnie - zaśmiałam się siadając obok niego
-Niby jak? - prychnął
-Normalnie, załatwię ci jakąś laskę...
-Niby jaką?! - warknął przeczesując włosy, ale nie udało się mu to do końca, bo miał na głowie czapkę
-Na przykład mnie, to ma być tylko dla zazdrości - szturchnęłam go w ramie
-Spoko - ale... ja żartowałam... a w sumie podszkolę się jako aktorkę... dobra
-Ona... jest tutaj? - zapytałam
-Tak - odparł - ale ci jej nie pokażę - zabiję cię Matty
-Dobra, to..
-Będę ci mówił, kiedy ona patrzy - wypiłam piwo od niego i wstałam
-Mają tu gdzieś Jack'a? - zapytałam
-Chyba u góry - odpowiedział, a ja złapałam go za rękę i wbiegłam do środka, po schodach i do sypialni, gdzie Dylan i Oliwia grali w butelkę... rozbieraną?
-Yyy - bąknęłam przyglądając się im. Dylan nie miał butów, skarpetek i koszulki, a Oliwia tylko butów i bluzy
-My tu po Jack'a - uśmiechnął się "mój chłopak"... Fajnie było tak udawać. Wzięliśmy dwie butelki i znowu zeszliśmy na dół. Siadając na kanapę, Kurlzz kazał mi usiąść na jego kolana... Okey... Siedzieliśmy tak pijąc i gadając z towarzystwem które co chwilę się zmieniało. Przez chwilę widziałam nawet Wiki i tego jej.. Eda. Pff. żal. Ktoś puścił jakąś rytmiczną muzykę
-Chodź, zatańczmy - zaśmiał się i zepchnął mnie na ziemię Matt, po czym szarpnął moimi rękoma i zakręcił w kółko, co spowodowało, że wylałam trochę whiskey.
-Przez ciebie wylałam nektar bogów - pisnęłam
-O nie, co my teraz poczniemy?! - wrzasnął
-Nie wiem co ty zrobisz, ale wiem co ja - wyrwałam mu alkohol i wypiłam najpierw z jednej, a później z drugiej butelki i o mało co się nie wypierniczyłam
-Hue, pojechałaś na maksa - Matty pomógł mi w staniu
-Ale ja nie chcę jeszcze odjeżdżać, zrób coś - pacnęłam go ledwo przytomną łapą w twarz
-Nie odjedziesz, za mała dawka jak na ciebie - zakręcił tak mną jeszcze kilka razy, aż wpadłam na zaskoczonego J'a
-Powiemy mu? - zapytałam Mattuśa
-Ale prawdę, tą prawdziwą? - trochę dziwnie to brzmiało, ale przytaknęłam - To chodźmy gdzieś, najlepiej do jego samochodu
-Nieeee, ja tam nie wejdę - Jorel cały czas przyglądał się nam jak jakimś nienormalnym
-To do garażu Jordona - zaproponował
-Okey - sapnęłam i ruszyliśmy. W garażu przycupnęliśmy pod ścianą i wszystko mu wytłumaczyliśmy
-Czyli wszystko, co dzisiaj zrobicie jest dla beki? - zapytał J
-Yup - odpowiedziałam z Matt'em chórem
-Dobra - bąknął i poszedł
-Dobra, to co teraz? - zapytałam "chłopaka"
-Pohasajmy sobie gdzieś - zaproponował, a ja od razu wskoczyłam mu na barana i kazałam gdzieś iść. Z piwem w ręku zwiedziliśmy każdy kąt w tym domu, oczywiście zatrzymywaliśmy się przy każdym "zabytku" i oczywiście przy gitarze, którą wzięliśmy. Oczywiście to ja przewiesiłam ją sobie z tyłu pleców. Zebraliśmy sobie grupkę ludzi i usiedliśmy razem na chodniku. Było nas około 20, ale zagradzaliśmy dobry kawał dla przechodniów. Zaczęłam brzdąkać napisaną przeze mnie i mojego kuzyna piosenkę, na samym początku śpiewałam ją tylko ja i Matt, ale przy 3 kolejce już dołączyła reszta. Przyjechała policja
-Szit - zostawiłam gitarę i uciekłam z Mattem do garażu, tam schowało się jeszcze spora grupa innych osób, a między innymi Jordon, Jake, George, Klaudia, Daniel i Jorel, reszty nieumarłych nie było. Zaryglowaliśmy wejście i wyjazd oraz siedzieliśmy cicho... bardzo... jak mysz... taka niema... i mała...
-Już ich nie ma - stwierdził tak około 3 Charls i nas wypuścił. Impreza znowu się rozkręciła, a ja postanowiłam zatańczyć. W pewnej chwili podszedł do mnie Matt
-Słuchaj, mogę coś zrobić? Bo w końcu to twój plan
-Spoko - powiedziałam, a ten mnie pocałował... tak bardzo... bardzo bardzo... i długo... długo długo...
Po chwili usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami, nie wiedziałam co się działo, dlaczego Wiki wyszła?!
-Dzięki, na pewno ją to poruszyło - pogłaskał mnie po głowie i odszedł. Ja zabrałam kolejną butelkę Jack'a i się w niej ztopiłam. To była moja ostatnia butelka przed nie przytomnością... Urwał mi się film!!
Powracam!! Mam teraz swego laptopa i piszę z niego. Chyba część jest krótsza, ale nie wiem za bardzo co pisać. Tę część dedykuję Klaudii (Nie Klatce), która ma dzisiaj urodziny!! Najlepszego!!!! Co by tu... ta część nie miała na celu obrażenia Wiktorii (którą kiedyś nazywałam Wiki xd) :|
I.. to chyba koniec ogłoszeń parafialnych...
Dzięki, dzięki, dzięki! <3
OdpowiedzUsuńSuper część ! Uwielbiam twoje opowiadania :) A to czemu już się z nią nie przyjaźnisz ? Chodzi o Wikę , spodobała mi się jej postać. Chciał bym by zrobiła w opowiadaniach jakiś odpał ,było by super !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Lubię ją i się z nią przyjaźnie, o niej będzie jeszcze dużo, ale to tak na chwilę obecną musi być.. Coś xd lubię robić zwroty akcji i na tym właściwie polega moja logika c:
UsuńDziękuje za pozdrowienia :>